Polityka prywatności Mapa strony
Home O nas Nakład i dystrybucja Reklama Jak otrzymać Hurtownie dla cateringu Archiwum Kontakt
FELIETON

Felieton - Sajgonki pod choinkę


Autor: Tadeusz Olszański

SAJGONKI POD CHOINKĄ

Wcale mnie nie zdziwiło, kiedy rok temu w okolicach Bożego Narodzenia we wszystkich wietnamskich budkach i barach pojawiły się choinki z bombkami, nie mówiąc już o bardziej eleganckich orientalnych restauracjach, w których stawiano pięknie udekorowane choinki z kompletem światełek, oczywiście chińskiej produkcji.

Menu oczywiście się nie zmieniło, ale pyszne jak zwykle sajgonki, względnie kurczaka po seczuańsku, można było pod koniec grudnia pałaszować w naszej rodzimej, świątecznej atmosferze, a więc pod choinką! Sami Wietnamczycy, których na mojej warszawskiej Ochocie jest całkiem sporo, ochoczo też kupowali w okolicznych halach i na targu opakowania wigilijnych pierogów czy faszerowanej ryby i spokojnie wystawali w kolejkach po żywego karpia, bez którego nie ma przecież u nas Bożego Narodzenia. Nie dziwi mnie to, bo z reguły lubiani u nas przybysze z Wietnamu, w niejakim rewanżu, z powodzeniem asymilują się w Polsce. Ich dzieci mówią perfekt po polsku, bawią się z naszymi na podwórkach, chodzą do polskich szkół i zaczynają przyjmować nasze obyczaje. A nikt na świecie nie ma chyba tak pięknej tradycji, jak polska wigilijna wieczerza. Z opłatkiem, dwunastoma postnymi potrawami ze śledzikiem i pierogami na czele, dodatkowym nakryciem dla nieoczekiwanego gościa, no i kolędami. Zdecydowana większość restauracji prowadzących w Polsce swoje zagraniczne kuchnie w okresie Bożego Narodzenia i Nowego Roku w mniejszym czy większym stopniu podporządkowuje się więc naszym tradycjom. I przychodzi im to całkiem łatwo, bo akurat nie mają w zanadrzu oszałamiających kontrpropozycji. Dla przykładu weźmy choćby Włochy, kraj wspaniałej kuchni, najliczniej zresztą reprezentowanej w naszej gastronomii. Tessa Capponi-Borawska w swojej uroczej książce „Moja kuchnia pachnąca bazylią" pisze, że we Włoszech nie istnieje zwyczaj powstrzymywania się od pokarmów mięsnych w dniu Wigilii. Ba, klasyczne menu wieczerzy w dniu 24 grudnia złożone jest z tortellini w rosole, pieczonego kapłona oraz na deser pannetone, czyli babki drożdżowej. Dopiero gdy w pałacu państwa Capponich we Florencji pojawił się mąż Tessy - pan Kuba Borawski, uprzejmie niemniej stanowczo wprowadził rybę jako główne danie wigilijnej wieczerzy. Nasi bratankowie - Węgrzy poszczą w Wigilię i świąteczna wieczerza jest bardzo skromna. Króluje karp w postaci słynnej zupy rybackiej halaszle, względnie smażony na maśle, potem idą kluski z makiem i na zakończenie makowiec lub orzechowiec. W sumie cztery główne elementy wieczerzy wigilijnej to karp, ciasto, mak i orzechy. We Francji dominują ryby, owoce morza, kasztany. W Wielkiej Brytanii króluje natomiast obrzydliwość (proszę mi wybaczyć to określenie), zwana Christmas puddingiem. Cudowną mnogość na tym tle mogą w świątecznym okresie zaprezentować restauracje specjalizujące się w polskiej kuchni! Po pierwsze - zgodnie z tradycją pachnące sianko pod białym obrusem. Po drugie - wielość śledzi, od klasycznego z cebulą w oliwie, w śmietanie lub marynowanego rolmopsa, po modny ostatnio „przysmak gajowego". Po trzecie - barszcz z uszkami lub esencjonalna grzybowa bez krzty śmietany. Po czwarte - multum pierogów, w żadnym przypadku z mięsnym nadzieniem, ale od czego kapusta, grzyby, nie mówiąc o klasycznym „ruskim" farszu. Po piąte - ryby, od tych na zimno w galarecie, przez smażone, po słynnego i tylko w Polsce serwowanego karpia w sosie szarym! Po szóste - wielość kapust. Po siódme - kompot z suszu. Po ósme - kutia!!! Raz do roku ukręcony z miodem mak z ugotowanymi ziarnami pszenicy i mnóstwem bakalii. Kłaniając się nisko w Boże Narodzenie naszym kochanym restauratorom, życzę im, aby ze staropolską inwencją wykorzystali świąteczną okazję. Do Siego Roku !

 







Projekt i wykonanie: a-tech.pl
Copyright by Poradnik Restauratora 2009 (c), wszystkie prawa zastrzeżone!