HOTEL POD ORŁEM TO PO PROSTU HOTEL Z DUSZĄ
Rozmowa z dr. Andrzejem S. Majewiczem Wiceprezesem Przedsiębiorstwa Hotelowego Majewicz, Sp. z o.o., zarządzającego Hotelem Pod Orłem w Bydgoszczy
Karolina Domeracka: Hotel Pod Orłem to bogata historia. Czy mógłby Pan przybliżyć jej arkana?
Pierwsze zapiski dotyczące hotelu pochodzą z początków XIX w. i mówią o gospodzie nad rzeką Brdą usytuowanej na skrzyżowaniu szlaków komunikacyjnych i handlowych prowadzących do Gdańska. Pierwszym właścicielem wspomnianego zajazdu był stolarz Pan Gliszczyński. W okresie rosnącej prosperity miasta, magistrat przedłożył właścicielowi nieruchomości swoistego rodzaju ultimatum - albo zainwestuje w zarządzany obiekt i stworzy w jego miejscu ekskluzywny hotel albo zostanie przymuszony do sprzedaży swojej gospody i działki. W 1862 roku Pan Gliszczyński ostatecznie sprzedał działkę Emilowi Bernhardowi, który postanowił wcielić w życie wcześniejszy nakaz magistratu. Autorem projektu budynku hotelowego został Józef Święcicki, znany bydgoski architekt. Zgodnie z zaleceniami swojego zleceniodawcy J. Święcicki postanowił stanąć na wysokości zadania i wybudować najznamienitszy, najokazalszy hotel w całej Bydgoszczy. Budowa ruszyła pod koniec XIX wieku. Kamień węgielny wmurowano około 1893 roku. W 1898 roku obiekt oddano do użytku, pod nazwą „Zum Adler". Po paru latach Emil Bernhard sprzedał hotel Rudolfowi Trillhose. Po pierwszej wojnie światowej obiekt przeszedł w ręce polskich właścicieli. W 1919 roku został kupiony przez restauratora i ziemianina Stefana Majewicza oraz poznańskich kupców Władysława i Józefa Kosickich. I tak, już jako Hotel Pod Orłem wkroczył w lata swej największej świetności, zyskując miano najlepszego obiektu hotelarsko-restauracyjnego w Bydgoszczy.
Jak narodził się pomysł na nazwę obiektu?
Z przekazów wiadomo, iż nazwa „Pod Orłem" używana była już przez pierwszego właściciela nieruchomości, a mianowicie Pana Gliszczyńskiego. Przywołanie wtedy w nazwie orła stanowiło odwołanie do symbolicznego postrzegania szlachetnego ptaka jako opiekuna wszystkich podróżnych. Dopiero po I wojnie światowej, figura orła nabrała patriotycznego znaczenia, w postaci stylizowanego orła powstańczego z 1863 roku i taką została do dziś.
Hotel gościł wiele wybitnych postaci świata mediów, polityki, sztuki chociażby wspomnieć Czesława Miłosza, czy Gorana Bregovica. Który z tych wyśmienitych gości zrobił na Panu największe wrażenie?
Wspomniane przez Panią nazwiska stanowią tylko niewielki procent wszystkich znakomitych osób, które gościł hotel. Wystarczy w tym miejscu wspomnieć chociażby Polę Negri, Rydza Śmigłego, czy Józefa Piłsudskiego. W zbiorach hotelu zachowała się nawet fotokopia rachunku za raut wydany na cześć Naczelnika J. Piłsudskiego. W obiekcie gościli także najznamienitsi Polscy prezydenci m.in. Ryszard Kaczorowski, Lech Wałęsa, wybitni aktorzy, pisarze, muzycy, sportowcy. Lista jest niezmiernie długa. Prywatnie natomiast największe wrażenie zrobiła na mnie osoba poety Jeremiego Przybory. Jeremi Przybora 10 lat temu napisał książkę pt. „Przymknięte oko opatrzności", która zaczyna się wstępem o wdzięcznym tytule „Hotel Pod Orłem". We wspomnianym prologu autor przywołuje swoje ciągle żywe wspomnienia związane z hotelem w okresie przedwojennym i w doskonały sposób oddaje ówczesną atmosferę panującą „Pod Orłem".
Co Hotel Pod Orłem wyróżnia na tle innych bydgoskich obiektów?
To jest po prostu hotel z duszą. Jako osoba mieszkająca poza Bydgoszczą i nie obcująca z hotelem na co dzień, myślę, iż potrafię w większym stopniu docenić okazałość i wspaniałość obiektu. Może się to wydawać dziwne, ale z każdą wizytą na nowo odkrywam jego piękno. Architektonicznie hotel to klasyczny przykład architektury końca XIX wieku, inspirowanej elementami późnego baroku i renesansu. Styl w którym utrzymany jest hotel określany jest mianem „secesji bydgoskiej". Warto w tym miejscu wspomnieć, iż w 1993 roku tuż po generalnym remoncie hotel został odznaczony przez Ministra Kultury i Sztuki Nagrodą Pierwszego Stopnia za „Najlepiej odrestaurowany zabytkowy obiekt użytkowy w Polsce". Jako jeden z nielicznych hoteli w Polsce „Pod Orłem" prezentuje umiejętne połączenie tradycji z najnowszymi rozwiązaniami technicznymi.
Hotel to także doskonałe zaplecze gastronomiczne. Czy mógłby Pan wskazać jaka kuchnia dominuje w menu?
W hotelu dominuje klasyczna kuchnia polska, ale oczywiście nasz szef kuchni - Krzysztof Grzeliński, urozmaica ją różnorodnymi daniami regionalnymi. W karcie znaleźć można m.in. pysznego szczupaka smażonego na maśle w sosie borowikowym, śledzia zaprawianego w jabłkowo-majonezowym dipie na sposób bydgoskich flisaków, czy też żurek kujawski na żytnim zakwasie z białą kiełbaską. Z dań głównych godnym wyróżnienia jest peklowany ozorek wołowy w sosie chrzanowym na placku ziemniaczanym po bydgosku zwanym „klapaczem".
Blisko dwa lata temu byliśmy świadkami, dość nieprzyjemnej sytuacji związanej z monitoringiem w hotelach. Przedmiotem sprawy był Hotel Marriott. Pojawiło się wówczas mnóstwo pytań związanych z problemem „szklanych strażników". Jaki jest Pana stosunek do tej sprawy - czy monitoring powinien obejmować cały hotel, łącznie z pokojami, windami, restauracjami... Czy też powinien skupiać się wyłącznie na neutralnych punktach obiektu? Pojawia się też i drugie pytanie - jak zadbać o bezpieczeństwo gości by jednocześnie nie naruszyć sfery ich prywatności?
Z zawodu jestem doktorem oceanografii, profesję zmieniłem w 1993 roku, wtedy to spadkobiercy prawowitych właścicieli odzyskali hotel i utworzyli Przedsiębiorstwo Hotelowe Majewicz zarządzające wspólnie hotelem wraz z „Orbis" S.A. Należy nadmienić, iż Hotel Pod Orłem był pierwszym prywatnym hotelem w sieci „Orbis" S.A., gdzie przez kolejnych 14 lat ściśle ze sobą współpracowaliśmy. W 2007 roku wykupiliśmy wszystkie udziały „Orbisu" i od tego czasu prowadzimy firmę samodzielnie. Wieloletnia kooperacja z Orbisem, pozwoliła nam na zdobycie doświadczenia jak prawidłowo zarządzać takim obiektem jakim jest hotel z dużą restauracją. Oczywiście Orbis wyposażył nas w odpowiednie narzędzia, które ułatwiły wspomnianą naukę, oraz działalność operacyjną. Nauczyliśmy się wówczas jak właściwie dbać o hotel i restaurację, a co za tym idzie o wygodę i bezpieczeństwo gości. Kwestie bezpieczeństwa, a z drugiej strony zapewnienia prywatności gościom to temat niezwykle newralgiczny. Nie można oczywiście zakładać iż każdy gość przychodzący do hotelu ma „złe intencje". Z drugiej jednak strony musimy chronić dobro i mienie odwiedzających nas biznesmenów. Oczywiście nigdy nie założylibyśmy monitoringu w pokojach. Mamy natomiast system nadzoru elektronicznego i procedur wewnętrznych obejmujących w głównej mierze: kasy, pracę kuchni, recepcji, parkingu - ogólnie główne węzły komunikacyjne hotelu.
Analizując polski rynek hotelarski, jakie mógłby Pan wskazać jego mocne, a jakie słabe strony.
Słabą stroną polskiego rynku hotelarskiego jest widoczny brak małych, rodzinnych hoteli. Brakuje także trzygwiazdkowych obiektów. W każdym polskim mieście powinien być pełen wachlarz różnie skategoryzowanych obiektów. Goście powinni mieć możliwość właściwego doboru hotelu do indywidualnych potrzeb i możliwości finansowych. Wskazana słabość jest jednocześnie naszą mocną stroną gdyż pokazuje jak ogromnym niezagospodarowanym potencjałem dysponuje segment polskiego hotelarstwa.
Dziękuję za rozmowę.