KUCHNIA POLSKA - (NIE)ZDROWE INICJATYWY
O gotowaniu napisano setki książek kucharskich, powstało też kilka telewizyjnych programów. Nic więc dziwnego, że kulinarne porady chętnie czytamy i oglądamy, a co najważniejsze wykorzystujemy je na co dzień.
Gotowanie na ekranie
Zainteresowanie kulinarnymi programami jest spore. W końcu każdy z nas chce jeść zdrowo, ale również smacznie. Kulinarne gusta Polaków powinny kształtować osoby do tego powołane, a przede wszystkim znające się na rzeczy. Tak powinno być, ale niestety nie jest! Gwiazdy programów kulinarnych gotują tłusto i niezdrowo, dając społeczeństwu zły przykład, ocenili posłowie z sejmowej komisji zdrowia. Środowisko kucharzy nie kryje oburzenia tym faktem zwłaszcza, że porady kulinarne posłów stały się cykliczne. Po wyczerpującej debacie parlamentarzyści zażądali w telewizyjnych programach kulinarnych autocenzury. Z ust szefa komisji zdrowia publicznego Aleksandra Soplińskiego z Polskiego Stronnictwa Ludowego padł apel, aby telewizyjne programy kulinarne lansowały zdrowe odżywianie. Poseł stwierdził, że w ramach misji publicznej, TV powinna lansować np. zdrową zupę ogórkową i żurek, zamiast tuczących pieczeni i klusek z sosem. Padła też teza, że przyczyną otyłości wielu Polaków i Polek jest „promowanie" tradycyjnych polskich dań. Aby nie pozostać gołosłownym, przewodniczący sejmowej komisji zdrowia poszedł dalej. Oznajmił, że chce to zmienić, dlatego też zwróci się do stacji telewizyjnych, by Pascal Brodnicki, Robert Makłowicz czy Karol Okrasa promowali kuchnię zdrową i niskokaloryczną. Co do ośrodków regionalnych, które prezentują tłustą kuchnię etniczną, parlamentarzysta uważa, że w ramach misji publicznej powinny tego natychmiast zaprzestać. Posłowie mają również żal, że telewizja pokazuje zbyt wiele przepisów na potrawy smażone, z dodatkiem dużej ilości śmietany. Należy zachęcać ludzi do jedzenia jarzyn i pokazywać atrakcyjne przepisy na ich bazie, proponują członkowie komisji zdrowia.
Walka na gusta
Cudaczny pomysł, parlamentarna autocenzura w programach kulinarnych to kompletny obłęd czy wręcz kretynizm, z takim komentarzem spotkała się decyzja posłów od osób, które w kuchni spędzają długie godziny. Środowisko kucharzy oceniło: dla nas sprawy żywieniowe są bliskie sercu. To nie tylko zawód, ale przede wszystkim ciężka praca i po święcenie. Zależy nam na zdrowym żywieniu każdej osoby. Oburzenia nie kryły również osoby, które zostały z imienia i nazwiska wymienione przez posłów z parlamentarnej Komisji Zdrowia. Cenionemu kucharzowi Robertowi Makłowiczowi pomysł posłów nie przypadł do gustu, delikatnie rzecz ujmując. Odnosząc się do propozycji podał w wątpliwość kondycję intelektualną parlamentarzystów. Niespecjalnie też rozumie, czemu miałby pozbawić Polaków pyszności ze śmietaną czy dań węgierskich na słoninie. Związku między pokazywaniem słoniny w telewizji a tym, że ktoś ją je pięć razy dziennie Makłowicz nie widzi. W obronie osób gotujących stanął też Karol Okrasa, który nie krył jednak zadowolenia z faktu, że Sejmowa komisja ds. Zdrowia Publicznego zajęła się prozdrowotną edukacją społeczeństwa. Propagowanie zasad zdrowego żywienia w programach telewizyjnych uważam za doskonały sposób na polepszenie kondycji Polek i Polaków, oświadczył. Jednocześnie dodał, że opinia wydana przez parlamentarzystów całkowicie mija się z prawdą. W specjalnym liście otwartym do członków komisji napisał m.in., że jest wielbicielem polskiej tradycji kulinarnej. Podkreślił, że wspólnie z kolegami, znakomitymi kucharzami, gospodarzami programów kulinarnych i osobami prowadzącymi restauracje, od wielu lat pokazuje, jak różnorodna, smakowita, a przede wszystkim właśnie zdrowa może być polska kuchnia. Wartościowe kasze, zdrowe ryby, świeże warzywa i doskonałe polskie owoce - to składniki, które na co dzień wykorzystujemy, tworząc karty dań i przygotowując scenariusze programów kulinarnych. Znany kucharz proponuje, aby gruntownie przyjrzeć się ich pracy. Można natychmiast zauważyć, że stawiamy na zdrowe sposoby gotowania - na parze, bez tłuszczu, bez smażenia i panierowania. W liście zwraca uwagę, że wielu z jego kolegów kucharzy uczestniczy w akcjach edukacyjnych, prowadzi kursy i szkolenia kulinarne, a także wydaje książki. Prowadzi również fundacje krzewiące kulturę polskiego stołu. Współpracuje z lekarzami i dietetykami, a przede wszystkim co roku setki razy spotyka się z publicznością, tłumacząc co to znaczy zdrowa żywność i jak przygotować obiad, by był smaczny i zdrowy. Dla wielu kucharzy wygłoszona krzywdząca opinia stała się doskonałą okazją do bezpośredniej wymiany zdań. Dlatego też zgodnie powtarzają, że tylko publiczne spotkania i debaty przekonają każdego, że promowana w telewizji kuchnia jest zdrowa i wartościowa.
(Nie)Zdrowe inicjatywy
To nie pierwszy oryginalny pomysł, jaki zaprząta głowy posłów. Ci sami członkowie z komisji zdrowia publicznego w ostatnim czasie przystąpili do batalii o chleb nasz powszedni. Posłowie chcieli zdopingować rząd, by wprowadził zakaz używania nazwy „chleb" dla wypieków „chlebopodobnych" i zarezerwował ją wyłącznie dla chleba na zakwasie. W uzasadnieniu parlamentarzyści podali, że wzorując się na rozwiązaniu francuskim z 1994 roku chcą promować tradycyjną produkcję chleba, a nie przy użyciu ulepszaczy i spulchniaczy. W kolejce inicjatyw „zdrowożywnościowych" mieliśmy również i taką, która zakładała walkę z reklamami chipsów, batonów oraz gazowanych napojów, czyli wszelkiego rodzaju wysokocukrowego i wysokotłuszczowego jedzenia dla dzieci i młodzieży. Temu pomysłowi wtórował kolejny, mówiący o zakazie sprzedaży „śmieciowego jedzenia" w sklepikach szkolnych. Jak widać niewykorzystana dotychczas kwestia zdrowego żywienia Polaków może okazać się skutecznym wabikiem. Troska o dobry polski chleb, o owoce dla dzieci w szkole zamiast chipsów, o czystą wodę, soki bez dodatku cukru, wędliny bez faszerowania chemikaliami - lista spraw do załatwienia jest długa i wystarczy dla każdego polityka. Ogromna jest również siła stereotypu. Za często jeszcze polska kuchnia to tradycyjny schabowy, smażona kapusta i ziemniaki ze skwarkami. Właśnie z takim postrzeganiem wspaniałej spuścizny kulinarnej naszego kraju wielu kucharzy stara się walczyć. Co do posłów? Cóż, posłowie mieli dobre chęci, ale wyszło jak zwykle. Zdrowe odżywianie jest jak najbardziej wskazane, ale gdy promują je politycy, to wynik może być zupełnie odwrotny. Morał z tego taki, że lepiej takie sprawy zostawić profesjonalistom, a zająć się przyjaznym państwem.