Polityka prywatności Mapa strony
Home O nas Nakład i dystrybucja Reklama Jak otrzymać Hurtownie dla cateringu Archiwum Kontakt
KULINARNA POLSKA

Kulinarna Polska: Sopot


Autor: Heidi Handkowska

SOPOT - MIASTO KNAJPEK, RESTAURACJI I PUBÓW

Sopot to nadmorska miejscowość turystyczna o statusie uzdrowiskowym. Niepowtarzalny charakter miastu nadają secesyjne kamieniczki i wille z drewnianymi werandami oraz zabytkowe parki. Każdego roku do Sopotu przyjeżdża ponad dwa miliony turystów i wczasowiczów. Jest to wielkie wyzwanie dla sopockich restauratorów. Wówczas bez wcześniejszej rezerwacji nie mamy, co liczyć na dobry obiad, bowiem w prawie każdym lokalu jest komplet gości.

Kulinarna wędrówkę rozpoczynamy od Monciaka czyli ulicy Bohaterów Monte Cassino. Jest to najsłynniejszy w kraju deptak, przy którym mieszczą się liczne kawiarnie, restauracje, puby i galerie. Jest to również miejsce spotkań trójmiejskiej bohemy.

Naszą uwagę przyciąga tu Krzywy Domek. Budynek swoim charakterem nawiązuje do bajkowych rysunków Szancera oraz Dahlberga (duńskiego rysownika od lat mieszkającego w Sopocie), a także projektów Gaudiego. W jego wnętrzu kryje się na pierwszym piętrze restauracja Zła Kobieta. Jest to miejsce z pasją dla ludzi świadomych swoich oczekiwań, choć równocześnie otwartych na nowe, zwłaszcza kulinarne doznania.

- Myślę, że ta „stara" gastronomia Sopotu, nastawiona wyłącznie na szybki zarobek powoli odchodzi do przeszłości. Mamy obecnie do czynienia z dwoma rodzajami budowania marki. Jedne, to te nastawione na błyskawiczny zysk, gdzie sukces albo przychodzi bardzo szybko, albo wcale. Są i te, - do których i nas chciałbym zaliczyć - gdzie marka lokalu jest budowana stopniowo. Najbardziej cieszy nas coraz większa liczba stałych gości. Na początku klientów zazwyczaj zachwyca wystrój. Z chwilą jednak, kiedy spróbują potraw, wracają tu regularnie - mówi Maciej Baumgart, menager Złej Kobiety.

Szefem kuchni, który serwuje specjały kuchni autorskiej jest Krzysztof Święciński. Jego dania cechuje niczym nieskrępowana swoboda, fantazja i koloryt. Poleca on szczególnie carpaccio wołowe z płatkiem sera Grana Padano, rukolą skropione oliwą truflową; tajską zupę z kurczakiem i krewetkami, grzybami shiitake i trawą cytrynową na mleku kokosowym; pieczony filet z kurczaka nadziewany suszonymi pomidorami z ryżem jaśminowym i sosem serowym.

Natomiast desery przygotowuje zdobywca licznych nagród i tytułu Mistrza Świata, Tomasz Deker. Godny polecenia jest jego sernik cynamonowo-miodowy.

Restauracja Zła Kobieta dysponuje 80 miejscami siedzącymi, dwoma barami oraz strefę bezpłatnego dostępu do internetu. Wyróżnia się spośród innych sopockich knajpek tym, iż obowiązuje tu całkowity zakaz palenia.

- Polacy przyzwyczaili się do palenia w miejscach publicznych. Opary nikotyny stępiają jednak doznania smakowe. Początkowo obawialiśmy się, że stracimy klientów. A zaobserwowaliśmy odwrotną tendencję - liczba klientów wciąż rośnie. U nas palić można tylko na balkonie - dodaje Maciej Baumgart.

Trzy kroki od Monciaka pomiędzy dwoma innymi restauracjami przy ul. Grunwaldzkiej znajduje się malutki lokal na zaledwie 6 stolików. Jest to restauracja Image, której znakiem rozpoznawczym są scenki z Kamasutry namalowane na suficie.

Image to połączeniem klasycznego pubu i restauracji o niepowtarzalnej atmosferze, którą tworzy muzyka z lat 50, 60 i 70 oraz charakterystyczny wystrój. Oryginalne lampy, baldachimy, lustra w złotych ramach, ręcznie malowany parawan czy weneckie karnawałowe maski to liczne pamiątki przywiezione z podróży przez właścicielkę Grażynę Potocką, dla której prowadzenie restauracji to nie tylko praca, lecz pasja.

- Przez kilka lat pracowałam w Grand Hotelu, ale zawsze marzyłam o własnej restauracji. Chciałam po prostu stworzyć w Sopocie miejsce, do którego ludzie będą chętnie przyjeżdżać nie tylko ze względu na kuchnię, ale również na atmosferę. I siedem lat temu udało mi się. Największą radość sprawiało mi samo tworzenie restauracji, od podstaw. Nie widzę siebie przychodzącej na gotowe, kupującej i przejmującej od kogoś już istniejący lokal w cudzych dekoracjach. Urządzając wnętrza bawiłam się wystrojem. Image to idealne, kameralne miejsce na spotkania w niewielkim gronie dla tych, co lubią spędzać wieczory na rozmowach i jedzeniu dla przyjemności. Atmosfera panująca w lokalu sprzyja także romantycznym kolacjom przy świecach, a wymalowane na suficie sceny z Kamasutry pobudzają zmysły - opowiada właścicielka lokalu, Grażyna Potocka.

Szefem kuchni, który serwuje specjały z różnych zakątków Europy jest Wojciech Świątkowski. Poleca on szczególnie żurek na prawdziwkach, a także krewetki na skwiercząco, a na deser truskawki z pieca z waniliową gałką lodów.

- Nasze menu zmienia się w zależności od pór roku. Na jesienne słoty chcemy wprowadzić więcej dań kuchni staropolskiej - sarninę, baraninę czy cielęcinę. Restaurację, jak i kuchnię obsługuje niewielka liczba osób. Ale to wystarcza. A poza tym to zgrany i bardzo zorganizowany zespół. Bowiem dobra kuchnia to nie taka, w której jedynie przestrzega się receptur, ale taka, w której gotuje się z sercem i duszą - dodaje pani Grażyna.

W najbliższym czasie właścicielka planuje tzw. piątki z filmem. Podczas posiłków będzie można obejrzeć ekranizacje z dawnych lat jak „Śniadanie u Tiffany'ego" czy „Titanic". Umożliwi to cyfrowy projektor z dużym ekranem i zestaw audio z przestrzennym dźwiękiem.

Ciekawostka jest to, iż pod tym adresem, w domu, który już nie istnieje, mieszkał zupełnie zapomniany w Polsce sopocki malarz Albert Lipczyński. Artysta spędził tu kilkadziesiąt lat swojego życia. Dzisiaj znajduje się na budynku tablica pamiątkowa.

Spacerując dalej po mieście napotykamy w bocznej uliczce - Podjazd 2 - Klub Wieloryb, Andrzeja Ewerta i Andrzeja Borowiaka. Jest to jedna z ciekawiej zaaranżowanych architektonicznie knajpek w Sopocie.

- Klub Wieloryb powstał w miejscu, gdzie przez osiem lat prowadziliśmy pizzerie Sapri. Jednak zmieniły się zarówno gusta klientów, jak i priorytety wystroju wnętrz. Stwierdziliśmy, wówczas, iż nadszedł moment, aby nasz lokal uległ metamorfozie. I tak powstał w 2000 roku Wieloryb - pub, restauracja i oryginalne miejsce spotkań. Na przykład na podeście przy barze połyskują fragmenty starej maszynowni z ogniem buzującym na palenisku. A także bucha dymem na rozkaz barmana gigantycznych rozmiarów ośmiornica. Nasz wystrój docenili nawet eksperci. Zostaliśmy uhonorowani przez magazyn Newsweek w 2004, 2005 i 2006 r. - opowiada Andrzej Ewert, jeden z właścicieli.

Lokal o powierzchni 150 m2 jest klimatyzowany i ma do dyspozycji 85 miejsc oraz taras z 45 miejscami do biesiadowania. Specjalnością restauracji są potrawy kuchni francuskiej i śródziemnomorskiej z polskimi akcentami. W karcie dań znajdziemy zupę wielorybnika z łososiem, halibutem, małżami i krewetkami, szaszłyk z owoców morza i ryb podawany z kuskusem z warzywami i w winnym sosie, krewetki zapiekane w oliwie z oliwek z czosnkiem i peperoni, terriny z koziego sera z sosem pistou czy ogromnie duże porcje sałatek np.: grecka, z szynką Parmeńską, z kurczaka z mandarynkami. A na deser oczywiście krem brulee i deser imbirowo - czekoladowy z nutą sosu wiśniowego.

- W naszej kuchni korzystamy tylko ze świeżych, żywych ostryg, które łowione są we Francji w Morzu Śródziemnym i transportowane do Polski samolotem. Dostarczają je nam, co piątek - mówi Andrzej Ewert.

Kuchnię obsługuje niewielka liczba ludzi - 3 osoby. Szefem kuchni jest Rafał Stolc. Co miesiąc wprowadzane są nowe pozycje w menu tzw. dania sezonowe.

- Przez 5 lat pracował u nas jako szef kuchni rodowity Francuz. Wychodzę, bowiem z założenia, że jeśli chcemy poznać kuchnię francuską, to musimy uczyć się u Francuza. Przeszkolił naszych kucharzy - dodaje właściciel.



Galeria






Projekt i wykonanie: a-tech.pl
Copyright by Poradnik Restauratora 2009 (c), wszystkie prawa zastrzeżone!