Polityka prywatności Mapa strony
Home O nas Nakład i dystrybucja Reklama Jak otrzymać Hurtownie dla cateringu Archiwum Kontakt
ZOOM

Fakty - Sezon na pracownika tymczasowego


Autor: Sebastian Petrus

 

SEZON NA PRACOWNIKA TYMCZASOWEGO

 

Przed branżą gastronomiczną gorące miesiące. Coraz bliżej do wakacyjnego sezonu, a to z pewnością dla wielu restauratorów oznaczać będzie rosnącą konsumpcję oraz zapotrzebowanie na dodatkowych pracowników sezonowych.

Prawa i obowiązki

Zatrudnię do kuchni, potrzebujemy kelnera, zatrudnimy dynamiczną osobę na stanowisku barmana, takie ogłoszenia w miesiącach poprzedzających okres wakacyjny jak grzyby po deszczu zaczną pojawiać się na wystawach restauracji i pubów. Szykując się do nowego sezonu, właściciele hoteli, lokali gastronomicznych oraz pubów powinni pamiętać, że przy pracy nawet na kilka tygodni, trzeba podpisać umowę, która będzie określała prawa i obowiązki obu stron. Jeśli pracodawca zatrudnia pracowników sezonowych na podstawie umowy o pracę, nie może traktować ich gorzej niż innych pracowników zatrudnionych na podstawie umowy terminowej. Innym sposobem na zatrudnienie pracownika w sezonie jest wypożyczenie go z agencji pracy tymczasowej. Praca sezonowa może być wykonywana w wielu formach. Jeżeli pracodawca zawrze z pracownikiem umowę o pracę sezonową na czas określony lub na czas wykonywania pracy, wówczas pracownik będzie korzystał z wszystkich przywilejów wynikających z kodeksu pracy. Będzie musiał również wypełniać obowiązki z niego wynikające. Biorąc pod uwagę charakter wykonywanej pracy - sezonowa czy też dorywcza - pracodawca nie musi wcale zawierać z taką osobą umowy o pracę, a więc zatrudnić jej na stałe. Pracodawca jest jednak zobligowany do skierowania takiego pracownika na wstępne badania lekarskie albo inne badania sanitarno-epidemiologiczne, jeżeli wymaga tego charakter zatrudnienia. Pracodawca może też zatrudnić pracownika sezonowego na podstawie umowy cywilnoprawnej, np. zlecenia. Zmniejszy to jego obowiązki wynikające z kodeksu pracy. Nie może jednak wtedy ingerować w sposób wykonania powierzonych takiemu pracownikowi zadań. Zleceniobiorca jako pracownik sezonowy nie podlega kontroli ze strony zleceniodawcy. Z kolei zleceniobiorca nie ma pewnych uprawnień, jakie przysługują osobie zatrudnionej na podstawie umowy o pracę. Przede wszystkim nie ma prawa do urlopu wypoczynkowego.

Letni test w praktyce

Oczywiście pracownicy zatrudnieni na okres wakacyjny to nie tylko kelnerzy i kucharze. Wzmożony ruch turystyczny tworzy wiele innych miejsc pracy, jak np. dla recepcjonistki, pokojówki czy barmana. W końcu wszyscy oni zarabiają na urlopowiczach. Z pewnością pracę sezonową można potraktować jako swoisty test. Dla dyrekcji hoteli i restauratorów czas próby jest zatem czasem na podjęcie ostatecznej decyzji. Osoba, która sprawdziła się jako pracownik sezonowy, teoretycznie ma duże szanse na znalezienie stałego zatrudnienia. Za podjęciem takiej decyzji przemawia m.in. to, że pracownik tymczasowy coraz lepiej zna nasz lokal, jego profil działalności, a co najważniejsze, jest obeznany z potrzebami klientów. Wydaje się więc, że po takim wstępnym okresie nie potrzebuje długotrwałego procesu szkolenia i dalszego wdrażania. Inną kwestią w hotelarsko-gastronomicznej rzeczywistości jest zastępstwo. W praktyce okazuje się, że w branży w trakcie sezonu urlopowego nie jest ono tak szeroko rozpowszechnione. Urlopy w Polsce trwają z reguły dwa tygodnie, ponadto pracownicy biorą je na zmianę, a więc pracodawca nie powinien odczuć braków kadrowych. (Inaczej jest np we Francji, gdzie zdecydowana większość osób wyjeżdża w sierpniu).

Doświadczenie wyjechało

Branżę gastronomiczną może martwić jednak to, że z roku na rok na rynku pracowników sezonowych jest coraz gorzej. Głównym powodem takiego stanu rzeczy jest z pewnością trwająca od jakiegoś czasu masowa emigracja wielu potencjalnych pracowników. Otwarcie granic spowodowało również, że wielu młodych ludzi wyjeżdża za granicę nie na stałe, ale tylko na kilka letnich miesięcy. Jak sygnalizują pracodawcy, brakuje nie tylko młodych, niewykwalifikowanych pracowników do najprostszych prac w kuchni czy przy sprzątaniu pokoi hotelowych. Wyjechali również doświadczeni kucharze, kelnerzy czy barmani, którzy w dużych ośrodkach turystycznych czy aglomeracjach na Zachodzie Europy mogą liczyć na znacznie bardziej atrakcyjne wynagrodzenie. Ci, którzy pozostali w Polsce, śrubują swoje oczekiwania płacowe, co oczywiście wywołuje niezadowolenie pracodawców. Zniechęcenie wobec nowo przyjmowanych może również wywoływać to, że jeśli już uda się kogoś znaleźć, to osoba taka może zrezygnować po kilku dniach pracy.

Działania dosyć ryzykowne

Z jednej strony problem emigracji na sezon letni zatacza coraz szersze kręgi i wprawia w zakłopotanie polskich restauratorów. Z drugiej strony, pomimo takiego stanu rzeczy otrzymują oni aplikacje od chętnych do pracy. Trudno jest im jednak kogokolwiek zatrudnić, ponieważ z reguły osoby takie nie mają doświadczenia i odpowiednich kwalifikacji. Jak tłumaczy jeden z nadmorskich restauratorów - co z tego, że uda się mu skompletować zespół, kiedy nigdy nie wiadomo, czy ktoś nie odejdzie. W sezonie przy dużym ruchu potrzebuje nawet do ośmiu kelnerów. Na razie na szczęście, jak sam przyznaje, nie musi rekrutować nowych. Pracodawcy szukają fachowców - nie chcą przyjmować ludzi bez doświadczenia. Do niedawna ludzie cieszyli się, że w ogóle mają pracę. Teraz interesuje ich głównie jak najwyższe wynagrodzenie - zauważa właściciel punktu gastronomicznego na nadmorskim deptaku w Świnoujściu. Wtóruje mu właściciel restauracji w Międzyzdrojach, który pesymistycznie przyznaje, że zgłaszają się sami młodzi, po szkołach. Nie wiadomo, jak się spiszą. Z kolei Danuta Tusińska z hotelu Twins, potwierdza, że korzystanie z pracowników sezonowych w jej firmie jest bardzo sporadyczne. Jeżeli już taki fakt ma miejsce, to szkoli się pracowników na bieżąco. Choć z drugiej strony trudno nazwać to szkoleniem, jest to raczej instrukcja. Przedstawicielka warszawskiego hotelu dodaje, że z powodu tej sporadyczności i wyjątkowych sytuacji, jest to działanie dosyć ryzykowne. Osoba nie związana z firmą umową o pracę zawsze może coś źle zapisać, inaczej obsłużyć. Wspomina też o przypadkach nieuczciwości. Dlatego też w całej swojej kameralności hotel stara się unikać takich sytuacji. Dodatkowo dyrekcja ustala tak urlopy, żeby nie było tymczasowych pracowników. Choć tak bogatego doświadczenia nie ma kolejny rozmówca, Przemysław Kuśmierski, dyrektor nowo otwieranego hotelu Platinum Palace z Wrocławia, to znany jest mu kierunek wstępnego postępowania. Pomimo braku pełnej obsady, w pierwszej kolejności będzie chciał zatrudnić pracowników całorocznych.

Co to za filozofia

Z pewnością bólem gastronomii jest to, że zmuszona jest ona bazować na pracownikach niewykwalifikowanych. Kandydaci którzy przymierzają się do pracy w sezonie letnim w tej branży, to absolutni amatorzy. Wydaje się im, że do zawodu kelnera, barmana czy też kucharza nie trzeba żadnych kwalifikacji, bo każdy coś tam umie, a tak w ogóle, to co to za filozofia podać, czy coś ugotować. Z drugiej strony brakuje wykwalifikowanej kadry pracującej poza granicami Polski. Aby zatrudnić jedną osobę, trzeba przeprowadzić z reguły kilka, a nawet kilkanaście rozmów kwalifikacyjnych. Do tego jeszcze dochodzą sytuacje, w których oszukuje się pracodawcę bez żadnych skrupułów. Pocieszające jest jednak to, że w branży są jeszcze osoby lojalne, zaangażowane w pracę, a co najważniejsze zadawala ich płaca, realna do naszych krajowych warunków. Nie zamierzają za miesiąc wyjechać na Zachód, wręcz przeciwnie, osoby te są czynnikiem stabilizującym cały zespół.

 



Galeria






Projekt i wykonanie: a-tech.pl
Copyright by Poradnik Restauratora 2009 (c), wszystkie prawa zastrzeżone!