RANKING ASÓW
Z wakacyjnych ogórków można przygotować zupełnie smaczną strawę. I tak ukazujący się w Polsce tygodnik „Newsweek" przeprowadził pierwszy w naszym kraju ranking telewizyjnych programów kulinarnych, ale znacznie ciekawszą kulinarną ciekawostkę zaserwował amerykański magazyn „Forbes". Ogłosił bowiem listę dziesięciu nie tyle najlepszych, ile najlepiej zarabiających kucharzy świata!
Zacznijmy od naszego podwórka, gdyż podstawą rankingu „Newsweeka" nie była oglądalność programów mistrzów kuchni ani smak promowanych przez nich potraw, lecz zasady zdrowego żywienia. I dokonała tego czwórka największych autorytetów naukowych, lekarzy zaangażowanych w zwalczanie otyłości: Barbara Zahorska-Markiewicz, Danuta Pupek-Musialik, Marek Naruszewicz i docent Piotr Socha. Akurat w tej dziedzinie szybko doganiamy Amerykę i bardzo dobrze, że eksperci wytknęli to i owo kulinarnym gwiazdom. Uwielbiają one bowiem smażyć względnie podsmażać na maśle lub smalcu, używają gęstej śmietany oraz preferują czerwone mięsa. Nawet Pascalowi Brodnickiemu, który wygrał ranking, bo lansuje świeże warzywa, zioła i owoce morza, zarzucono, iż używa kostek Knorra. Cóż, producent tych kostek jest jakby nie było sponsorem programu! Program Roberta Makłowicza (TVP2) ogląda wprawdzie najwięcej, bo aż 2 mln widzów, ale nie miał on w tym rankingu szansy na zwycięstwo. Prezentuje bowiem wszystkie kuchnie świata, więc po prostu musi tłusto i ostro gotować. Ale i tak zawędrował na wysokie drugie miejsce. Na trzecim miejscu uplasował się Adam Chrząstowski (Kuchnia TV), a za nim Karol Okrasa (TVP1) oraz Ewa Wachowicz (Polsat). A Angielka Nigella Lawson (TVN Style) zajęła ostatnie miejsce ze średnią oceną -14 pkt!
Niezależnie od racjonalności ocen w doborze składników, sposobu przygotowania czy kaloryczności dań oraz słuszności z punktu widzenia zdrowego odżywiania, organizatorzy rankingu pominęli rzecz niezwykle istotną, bo edukacyjną rolę telewizyjnego gotowania. Co tu dużo mówić - w naszych domowych menu ciągle przoduje schaboszczak, żeberka, zrazy. Akurat w tej dziedzinie wszystkie stacje telewizyjne uczą sztuki kulinarnej, pokazują co i jak jedzą inni, spełniając pożyteczną rolę. Pora zatem, aby bardziej niż do tej pory lansowały zdrowe żywienie.
O tym, ile na - może nie tyle zdrowym, co raczej smacznym - jedzeniu można zarobić, poinformował amerykański „Forbes". Listę otwiera pracujący w USA Austriak 60-letni Wolfgang Johannes Puck. Był kucharzem w Wiedniu, Monaco, Paryżu, ale karierę finansową zrobił w Ameryce, do której przeniósł się w 1973 r. W 10 lat później otworzył pierwszą restaurację „Spago" w Los Angeles z włoską kuchnią. Dziś ma już 15 restauracji i sieć bistro z kanapkami, a rok 2008 zamknął dochodem w wysokości 18 mln dolarów! 41-letnia Rachela Domenica Ray nie bawi się w gastronomię. Od 2001 r. uczy gotowania w stacjach telewizyjnych, prowadzi kulinarny talk-show, wydaje własny magazyn, pisze książki. Zamknęła ubiegły rok dochodem 15 mln USD. Gordon Ramsey (42 l.) jest wprawdzie Szkotem, ale pieniądze zrobił na włoskiej kuchni. Zaczynał od gotowania spaghetti, a teraz szefuje holdingowi 29 restauracji w Wielkiej Brytanii, we Włoszech i na Sardynii. Ma wprawdzie spore długi, ale zamknął miniony rok dochodem 7,5 mln USD. Nobuyuki Matsuhis (60 l.) zaczynał w Tokio od krojenia ryb na sushi, by zrobić błyskawiczną karierę dzięki wymyśleniu kuchni fusion! Ma sieć 20 restauracji Nobu, której akcjonariuszem jest Robert de Niro. Dochód 5 mln USD. Wreszcie i Francuz - Alain Ducasse (53 l.). Zaczynał jako szef kuchni w Monaco. W 1996 r. założył pierwszą własną restaurację. Dziś ma ich 24, od Paryża do Tokio, w tym aż 3 najwyższej klasy z trzema gwiazdkami Michelin. Dochód 5 mln USD.
Gotowanie jest miłym hobby, świetnym zawodem, dużą sztuką, wreszcie intratnym biznesem. A jeść można i dobrze, i zdrowo. W rankingu „Newsweeka" nie zmieścił się 34-letni, uroczy Anglik Jamie Oliver, którego można oglądać w naszej TV Kuchnia. W klasyfikacji „Forbesa" Oliver znalazł się na 8. miejscu z dochodem 2,9 mln USD. Ma kilka restauracji w Wielkiej Brytanii, ale większość pieniędzy czerpie z nadawanych w 40 krajach programów kulinarnych, w których uczy właśnie zdrowego żywienia. Ostatnio na zlecenie rządu zaczął nakłaniać Brytyjczyków, aby przestali jadać fast foody. Bo i oni pod względem otyłości doganiają Amerykanów. A zatem okazuje się, że zdrowe jedzenie można połączyć nawet z robieniem kasy.